| Online | Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 48
Najnowszy Użytkownik: MatM
|
|
|
| Polki łatwo pokonały Chinki i zajęły najwyższe miejsce na MŚ od 36 lat |
Sport 
Polskie siatkarki zajęły dziewiąte miejsce na mistrzostwach świata rozgrywanych w Japonii. W ostatnim swoim spotkaniu Polki pokonały Chiny 3:0 (25:23, 25:21, 25:22).
Polki zrewanżowały się Chinkom za wtorkową porażkę (0:3) poniesioną w drugiej rundzie mundialu. Wówczas zagrały najsłabsze spotkanie podczas turnieju i w konsekwencji nie awansowały do najlepszej ósemki turnieju. Ostatecznie zostały sklasyfikowane na dziewiątym miejscem w turnieju. Ostatni raz tak wysokie miejsce w mistrzostwach świata polska reprezentacja zajęła w 1974 roku w Guadalajarze i w 1970 roku w Warnie.
Podopiecznym Jerzego Matlaka bardzo zależało na zwycięstwie, a sam szkoleniowiec też chciał mistrzostwa zakończyć jak najlepszym wynikiem i na parkiet posłał "żelazną" szóstkę. Po niemrawym początku, Polki przejęły inicjatywę, ale gdy set zmierzał ku końcowi, tradycyjnie już roztrwoniły kilkupunktową przewagę. Niemoc polskiego zespołu przełamała Małgorzata Glinka-Mogentale, dwukrotnie atakiem zdobywając punkty. W decydującym momencie Joanna Kaczor skutecznie obiła chiński blok.
|
|
| Ciągłe śledzenie GPS bez nakazu łamie prawa obywatelskie |
Technika 
Przynajmniej w niektórych stanach USA, dzięki piątkowemu wyrokowi sądu apelacyjnego w Waszyngtonie, DC.
W postępowaniu apelacyjnym wyrok skazujący podejrzanego o handel kokainą został uchylony, ponieważ policja jako dowód udziału handlarza w grupie handlującej kokainą przedstawiła historię ruchów jego pojazdu z okresu dwóch miesięcy. Posłużyła się przy tym uzasadnieniem ze sprawy rozpatrzonej przez Sąd Najwyższy w 1983, w której policja zastosowała bez nakazu sądowego nadajnik radiowy w pojemniku umieszczonym na ciężarówce.
Jednak sąd w Waszyngtonie uznał, że istnieje różnica między krótkoterminowym śledzeniem kogoś za pomocą zainstalowanego potajemnie GPS (które jest bardziej zaawansowaną wersją śledzenia przy pomocy samochodów czy śmigłowca), a nie ustającym, ciągłym, potajemnym obserwowaniu wszystkich ruchów podejrzanego.
W postępowaniu sądowym obronę wsparły ACLU (Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich) oraz Electronic Frontier Foundation. Jennifer Granick z EFF w oświadczeniu dla prasy stwierdziła, że jej fundacja jest zadowolona z wyroku i wskazała, że tę samą logikę należy zastosować dla śledzenia ruchów przy pomocy telefonu komórkowego.
Należy jednak zwrócić uwagę, że to tylko sąd stanowy dla Dystryktu Kolumbii. W kilku innych stanach śledzenie przy pomocy GPS zostało uznane za zgodne z konstytucją. Biorąc pod uwagę fakt, że rozwiązania prawne z USA często w tajemniczy sposób prędzej czy później migrują na cały świat należałoby kibicować rozstrzygnięciu sprawy przez Sąd Najwyższy, jednak wymagałoby to kolejnej apelacji ze strony rządu USA - apelacji, po której w razie przegranej ciągłe śledzenie GPSem, do tej pory legalne w wielu miejscach, zostałoby zakazane na terenie całych Stanów.
Poza tym istnieje jednak jedna istotna różnica pomiędzy podrzuceniem komuś potajemnie nadajnika GPS a sprawdzeniem, gdzie przebywał jego telefon komórkowy. Telefon to coś, na co się zgadzamy w celu uzyskania określonych korzyści, i zawsze można go wyłączyć lub pozostawić w domu. Potajemne śledzenie przy pomocy pluskwy GPS to trochę inny ciężar gatunkowy. |
|
| OlivePad - indyjski tablet z Androidem |
Sport 
Olive Telecom jest producentem różnych ciekawych urządzeń - netbooków z 3G, telefonów komórkowych na 3 karty SIM z klawiaturą QWERTY, kieszonkowych routerów. Teraz przyszedł czas na tablet.
OlivePad, pracujący na Androidzie 2.1, będzie miał 7-calowy, wielodotykowy ekran 800x480, 512 MB pamięci plus 512 MB ROM, bluetooth, WiFi, czytnik kart SD, miniUSB, 3 MP kamerę internetową, komunikację 3,5G HSUPA i baterię o pojemności 3240 mAh. W założeniach ma służyć jako dotykowy netbook do odtwarzania multimediów, przeglądania internetu, korzystania z komunikatorów i serwisów społecznościowych, a dzięki GPS i mapom również jako urządzenie nawigacyjne. Będzie można na nim pograć, poczytać ebooki czy obejrzeć program telewizyjny, a do tego wszystkiego obsługuje połączenia telefoniczne, zarówno dźwiękowe jak i wideo.
Ma kosztować 20-25 tysięcy rupii, co odpowiada mniej więcej przedziałowi 1350-1700 zł. W Indiach wejdzie do sprzedaży w sierpniu, a w bliskiej przyszłości ma trafić na rynki Rosji oraz Europy Środkowej i Wschodniej. Przyznam, że choć "tablet z Indii" brzmi dla mnie nieco egzotycznie, to urządzenie prezentuje się ciekawie. |
|
| Ekstraklasa - Marcin Żewłakow w Bełchatowie |
Sport 
34-letni napastnik Marcin Żewłakow w nadchodzącym sezonie będzie grał w PGE GKS Bełchatów. Były reprezentat Polski podpisał z górniczym klubem umowę na jeden rok. PGE GKS zwarł też kontrakty z czterema innymi nowymi piłkarzami.
Od nowego sezonu w bełchatowskim zespole będą występowali m.in. pomocnicy Brazylijczyk Marcus Vinicius da Silva de Oliveira i Wojciech Jarmuż, napastnik Łukasz Grube oraz obrońca Kamil Wenger. Dwuletni kontrakt podpisał też z klubem pomocnik Mateusz Cetnarski.
Z nowych nabytków najbardziej znany jest Żewłakow, który reprezentował Polskę m.in. w mistrzostwach świata w Japonii i Korei. Do tej pory występował w czterech warszawskich klubach: Drukarzu, Marymoncie, Hutniku i Polonii. Później wyjechał do belgijskiego SK Beveren, z którego przeniósł się do Excelsioru Mouscron.
W sezonie 2005/2006 zaliczył 13 meczów we francuskim FC Metz. Po powrocie do Belgii grał w KAA Gent oraz FCV Dender EH. W tamtejszej lidze strzelił w sumie 94 bramki. Ostatnie dwa sezony spędził w cypryjskim klubie APOEL Nikozja, gdzie zdobył mistrzostwo oraz Superpuchar kraju. Na Cyprze 14 razy wpisywał się na listę strzelców.
26-letni da Silva w ostatnim sezonie grał w Zdroju Ciechocinek i Orkanie Rumia. W Bełchatowie Brazylijczyk będzie miał numer 99. Z Floty Świnoujście do PGE GKS przeniósł się rówieśnik da Silvy - Jarmuż, który z klubem z ul. Sportowej podpisał trzyletnią umowę. Lewy pomocnik będzie grał z numerem 84.
Rok krótszą umowę zawarł Grube - strzelec 13 goli dla Elany Toruń w minionych rozgrywkach. 25-letni napastnik wybrał koszulkę z numerem 18. Z "piętnastką" będzie natomiast grał 19-letni Wenger, środkowy obrońca wypożyczony z UKS SMS Łódź.
- Da Silva już wcześniej powinien zaistnieć w dobrym klubie ekstraklasy. Marcus to bardzo ciekawy zawodnik; myślę, że szybko zaskarbi sobie sympatię kibiców. Cechuje go świetna technika, kreatywność i dobra gra jeden na jeden. Pierwszy w historii GKS Brazylijczyk jest niezwykle uniwersalny w ofensywie. Może zagrać zarówno na obu skrzydłach, jak i w ataku - powiedział trener PGE GKS Maciej Bartoszek.
Jarmuż to zawodnik, który ma już spore doświadczenie piłkarskie i dobrze ułożoną lewą nogę. - Nastawiony jest ofensywnie i z tego względu widzimy go zarówno na lewej obronie jak i w pomocy. Dysponuje silnym uderzeniem z dystansu, potrafi też dokładnie dośrodkować w pełnym biegu. Imponuje również pracowitością na boisku - ocenił szkoleniowiec.
Uniwersalnym zawodnikiem jest również Grube. Może grać w pomocy, ale też w ataku. - Jest dynamiczny i potrafi uderzyć z dystansu. W sparingach z dobrej strony zaprezentował się Wenger, reprezentant Polski do lat 19. To powinna być nasza przyszłość. Numer przejął po Darku Pietrasiaku, zatem spoczywać na nim będzie coraz większa odpowiedzialność - mówił o nowych, mniej znanych od Żewłakowa, piłkarzach trener PGE GKS.
W czwartek nową dwuletnią umowę z klubem podpisał 22-letni Mateusz Cetnarski, który leczy jeszcze naderwane więzadła stawu skokowego.
Bełchatowski klub latem sprowadził Grzegorza Barana z Cracovii Kraków i Macedończyka Zlatko Tanevskiego z Lecha Poznań. Do kadry pierwszego zespołu włączono też Łukasza Bociana, Dominika Kisiela oraz Mariusza Zawodzińskiego. |
|
| LŚ siatkarzy. Polska wypełniła większość założeń Castellaniego |
Sport 
Trener polskich siatkarzy Daniel Castellani jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej. Mistrzowie Europy nie awansowali wprawdzie do turnieju finałowego, ale główne założenia zostały wypełnione.
- Priorytetem było dla mnie zdrowie zawodników. Na pierwszym zgrupowaniu kadrowym okazało się, że aż dziewięciu graczy boryka się z urazami. Najważniejsze zatem było, by się wyleczyli - podkreślił argentyński szkoleniowiec.
To zadanie zostało wypełnione prawie w pełni. - Wszyscy odzyskują zdrowie. Dlatego nowy cykl przygotowawczy, już bezpośredni do jesiennych mistrzostw świata we Włoszech, kadra rozpocznie w pełnym składzie z Michałem Winiarskim i Sebastianem Świderskim - zapewnił Castellani.
Nie mniej ważne było, by na międzynarodowej arenie doświadczenie zdobywali zawodnicy młodzi. - Zależało mi na tym, by poczuli tę adrenalinę, zgrywali się i mieli na koncie więcej meczów. Jestem zadowolony z wyników. Ustabilizowała się gra Grzegorza Łomacza, sporo miejsca na placu gry dostali Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Jakub Jarosz i Bartosz Kurek - przypomniał.
Szkoleniowiec przyznał jednocześnie, że nie wszystko zakończyło się happy endem. - Nie awansowaliśmy do turnieju finałowego. Chciałem nawet z tak odmłodzonym składem spróbować wywalczyć udział w Final Six. Nie udało się, ale z fazy grupowej wynieśliśmy też bardzo dużo dobrego. Chociażby mecze w Hawanie z Kubą. Tam chłopcy spisali się naprawdę dobrze - powiedział.
Castellani przyznał, że można było więcej "wycisnąć" z Ligi Światowej, ale mogłoby się to odbić na zdrowiu poszczególnych graczy. - To nie byłoby inteligentne posunięcie z mojej strony. Najważniejszą imprezą pozostają mistrzostwa świata i wszystko jest podporządkowane temu, by we Włoszech wypaść jak najlepiej - dodał.
Argentyńczyk odniósł się także do niedawnego rozstania z Łukaszem Żygadło . - Jest mi bardzo przykro z powodu tego, co się stało, a przede wszystkim w jaki sposób cała sprawa została rozegrana - podkreślił.
Rozgrywający Trentino BetClic po spotkaniach z Kubą w Łodzi poprzez media zaznaczył, że nie rozumie decyzji trenera, iż jako zdrowy i doświadczony zawodnik nie znajduje miejsca w meczowej dwunastce. Zarzucił ponadto Castellaniemu brak możliwości trenowania elementów typowych dla jego pozycji. - To wszystko kłamstwo. Łukasz przez cały czas trenował z całym zespołem, tylko w momencie, gdy ogłaszałem skład na kolejne spotkania, wraz z innymi zawodnikami przechodził na inny rozkład zajęć. On nie potrafił zaakceptować mojej decyzji o wytypowaniu Łomacza do meczów z Kubą - powiedział szkoleniowiec biało-czerwonych.
Castellaniego zabolało także w jaki sposób cała sprawa trafiła do opinii publicznej.
- Wybrał nieodpowiednią drogę na podzielenie się ze swoimi refleksjami. Najpierw powinien był porozmawiać z całym zespołem. Dlatego też po przyjeździe do Katowic postanowiłem w obecności całego sztabu oraz kadry pożegnać się z Łukaszem. Nie potrzebuję w drużynie zawodników, którzy własny interes przekładają nad dobro zespołu. Jeśli ktoś myśli wyłącznie o sobie za mojej kadencji w reprezentacji Polski nie będzie grał - zapewnił.
Po piątkowym wygranym meczu w Katowicach z Niemcami, który zakończył udział biało-czerwonych w Lidze Światowej, siatkarze dostali dziewięć dni wolnego. Zbiorą się w Spale 20 lipca i wtedy rozpoczną się bezpośrednie przygotowania do jesiennych mistrzostw świata we Włoszech.
Pierwszym sparingpartnerem będą Brazylijczycy, którzy przylecą do Polski. Potem biało-czerwoni wezmą udział w Memoriale Huberta Wagnera w Bydgoszczy (20-22 sierpnia), po czym udadzą się do Brazylii, by tam trzykrotnie zmierzyć się z mistrzami świata. Po powrocie do kraju czekają ich jeszcze towarzyskie mecze z Kubą. |
|
| F1. Mercedes złożył propozycję Kubicy? |
Sport 
Jak donoszą włoskie media, przedstawiciele Mercedes GP spotkali się w Walencji z Robertem Kubicą, żeby złożyć mu propozycję jazdy w niemieckim zespole. Polak miałby zastąpić słabo spisującego się w tym sezonie Michaela Schumachera.
Nie cichną plotki o przyszłości Polaka w F1. Po tym jak ustały spekulacje o transferze Kubicy do Ferrari (Felipe Massa przedłużył kontrakt z włoską stajnią), propozycję dla kierowcy Renault przygotował Mercedes GP, który podobno nie jest zadowolony z formy byłego mistrza świata Michaela Schumachera (ma podpisany z Mercedesem trzy letni kontrakt).
Włoski serwis Omnicorse.it (informacje podały również portale motorsport.com i planet-f1.com), napisał, że podczas wyścigowego weekendu w Walencji z Kubicą spotkali się przedstawiciele Mercedesa, którzy chcą podpisać z Polakiem trzy letni kontrakt, z możliwością przedłużenia umowy o następne dwa lata. |
|
| Listkiewicz wiezie do Polski wuwuzele, prezes Lubina chce wuwuzele w barwach Zagłębia |
- Kupiłem już dwie wuwuzele i przywiozę do Polski. Pokochałem je - mówi Sport.pl Michał Listkiewicz. Były prezes PZPN pracuje na mundialu w RPA jako obserwator sędziowski FIFA.
Irytujące piłkarzy, kibiców i telewidzów na całym świecie wuwuzele - trąbki, wydające brzęczący, koszmarny dźwięk - mają swoich zwolenników.
Obserwujący mecze na stadionach w RPA Michał Listkiewicz mówi: - Wręcz je pokochałem! Dwie już kupiłem i przywiozę do Polski. Spotkałem się tutaj z prezesem Zagłębia Lubin Jurkiem Kozińskim, który myśli o wuwuzelach w barwach "miedziowego" klubu. Trzeba się do nich przyzwyczaić i szanować kulturę innych narodów. W Polsce, niestety jest chamstwo i niestety nauczyliśmy się żyć z "j...ć PZPN" czy "strzelcie k...m gola". Wuwuzele są lepsze od tych przyśpiewek. Najbardziej podobała mi się wypowiedź Franza Beckenbauera: "wuwuzele są świetne, tylko proszę tego pana, który od piątej rano trąbi pod moim oknem, żeby trąbił od siódmej. Wtedy będzie ok". |
|
| MŚ 2010. Zarzuty przeciw Holenderkom odrzucone w sądzie |
Sport 
Sąd w RPA oddalił zarzuty wobec Holenderek, które podczas spotkania Holandii z Danią nielegalnie reklamowały markę jednego z holenderskich browarów.
Podczas pierwszego meczu "Pomarańczowych" na mundialu kibicki miały na sobie kuse sukienki w kolorze Oranje z dyskretną metką piwa Bavaria. Browar ten pomarańczowym, narodowym kolorem reklamuje się w Holandii z okazji mundialu. Tymczasem oficjalnym sponsorem mistrzostw świata jest Budweiser, należący do belgijsko-amerykańskiego browaru Anheuser-Busch.
FIFA nie była zainteresowana braniem udziału w tej sprawie. To konflikt pomiędzy federacją a reklamowanym koncernem, dlatego zachowamy dyskrecję i nie będziemy zajmować się tą kwestią - powiedział rzecznik prasowy dochdzeniowego biura śledczego Mthunzi Mhaga.
Kobiety zamieszane w całą aferę opuściły sąd, a kiedy wychodziły z budynku unikały rozmów z dziennikarzami. |
|
| Samochody Google Street View zbierały też maile i hasła |

Krążące po wielu miastach samochody Google'a powinny robić zdjęcia okolicy do usługi Street View. Niedawno okazało się jednak, że pobierały także "próbki informacji" z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. Teraz okazuje się, że "próbkami" były wiadomości e-mail czy hasła.
Wpadka Google wyszła na jaw w połowie maja, na wniosek niemieckiej organizacji która chciała wiedzieć, jakie konkretnie informacje rejestrują samochody koncernu. Wówczas zdarzeniem zainteresowało się wiele innych organizacji, między innymi francuska agencja ochrony danych. To właśnie ona podała informacje o przechwytywanych mailach i hasłach.
Samochody Google powinny przede wszystkim robić zdjęcia danej okolicy, kolekcjonować dane służące do generowania obrazu 3D oraz zbierać "podstawowe informacje o sieciach Wi-Fi", takie jak ich nazwy czy adresy MAC. Okazało się jednak, że na nazwach nie poprzestano - ponad miesiąc temu firma przyznała, że z powodu "pomyłki programistycznej" pobierano także niektóre dane przesyłane w ramach sieci. I tu właśnie pojawia się problem. |
|
| Telewizory Sony BRAVIA HX800 |
Telewizja 
Firma Sony wprowadza do swojej oferty nowe produkty umożliwiające oglądanie obrazu 3D w najwyższej dostępnej obecnie jakości we własnym domu.
Wszystko to przy zachowaniu najwyższych dostępnych obecnie na rynku parametrów i najnowocześniejszych technologii takich jak podświetlenie Dynamic Edge LED z lokalnym wygaszaniem i Motionflow 200Hz PRO z funkcją Image Blur Reduction (osłabiania rozmycia obrazu), dzięki której nawet najbardziej dynamiczny i pełen szczegółów obraz pozostaje płynny i naturalny.
Paralaksa, czyli jak powstaje obraz 3D na domowym telewizorze
Każde z dwojga ludzkich oczu widzi świat pod innym kątem. Łatwo się o tym przekonać - wystarczy zakryć najpierw jedno, a potem drugie oko. Za każdym razem będziemy widzieć otaczające nas obiekty nieco inaczej, doświadczając różnicy między poszczególnymi kątami patrzenia. To dzięki połączeniu obrazów odbieranych osobno przez każde oko nasz mózg rejestruje wrażenie głębi i przestrzeni - zjawisko to nazywa się paralaksą i to właśnie na nim oparto technologię tworzenia obrazów trójwymiarowych. Firma Sony wykorzystuje efekt paralaksy, zaprzęgając do tego najnowocześniejszą technologię, udoskonalaną podczas wieloletniej pracy nad projektami 3D. Odtwarzany przez telewizor obraz jest dzielony na dwa kanały, po jednym dla każdego oka, których wyświetlanie odpowiada częstotliwości otwierania i zamykania specjalnych aktywnych okularów (Active Shutter).
Aktywne okulary - przyjemność i komfort
Niepraktyczne okulary z tektury? Dziś możemy odłożyć je na półkę i z uśmiechem obserwować jak bardzo zmieniła się współczesna technologia 3D. Aktywne okulary TDG-BR100B z soczewkami ciekłokrystalicznymi odbierają sygnał z telewizora za pośrednictwem nadajnika synchronizacji 3D i na ułamek sekundy wyłączają jedną z soczewek, tak aby w danej chwili tylko jedno oko oglądało dany obraz w jakości Full HD. Przepuszczając światło dzienne, okular zamykany jest tylko na sygnał wychodzący bezpośrednio z telewizora, co istotnie wpływa na komfort oglądania. W efekcie powstaje realistyczne wrażenie głębi. Nasze oko nie dostrzega jednocześnie nieprzyjemnego wrażenia migotania odtwarzanego obrazu. |
|
| Karol Bielecki już po operacji. Czy uratują oko? |
Sport 
Cztery godziny operowali w nocy z piątku na sobotę Karola Bielelckiego lekarze ze szpitala w Lublinie. Cały czas trwa walka o uratowanie lewego oka tego wspaniałego reprezentanta Polski w piłce ręcznej. Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek, gdy w Kielcach drużyna Bogdana Wenty pokonała wicemistrzów świata i Europy Chorwację 25:24.
Karol Bielecki, wychowanek Wisły Sandomierz i były zawodnik kieleckiej siódemki, dramatycznie wyglądającego urazu okaz nabawił się w przypadkowym starciu w walce o piłkę. Pierwsze informacje mówiły, że może najprawdopodobniej uszkodzona została gałka. Bielecki natychmiast trafił do szpitala wojewódzkiego w Kielcach, a potem przwieziony został do kliniki w Lublinie. Tam w nocy z piątku na sobotę przeszedł trwającą ok. 4 godzin operację. Nie ma oficjalnych informacji co będzie dalej. Najprawdopodobniej nie skończy się na tej jednej operacji, a czy da się uratować oko będzie wiadomo w ciągu kilku najbliższych dni.
Po tym zdarzeniu sportowy wymiar wizyty znakomitych Chorwatów u nas zszedł nieco na dalszy plan. Odbiło się ono też na grze dobrze radzących sobie w pierwszych minutach biało-czerwonych. Polacy zaczęli popełniać seryjnie proste błędy w ataku - tracili piłkę w siedmiu z rzędu atakach pozycyjnych! I przez dziesięć minut nie zdobyli gola. A ekipa z Bałkanów wykorzystała to maksymalnie, trafiając aż siedmiokrotnie.
Po przerwie podopieczni Wenty (postawił tak jak na początku na tych najbardziej sprawdzonych) rozpoczęli odrabianie strat. Pomógł bramkarz Adam Malcher, który obronił dwa rzuty karne (w pozostałych akacjach światową klasę pokazywał pierwszy golkiper kadry - Sławomir Szmal). A Polacy zaczęli znów trafiać. W 45. minucie po piątym kolejnym golu przegrywali już tylko 18:19. Ale tempa ciągle nie zwalniali. Przy głośnym dopingu publiczności świetnie "dysponowanej" publiczności w 55 min. i bramce Roberta Orzechowskiego wyszli na dwubramkowe prowadzenie - 24:22. Chorwaci w drugiej części nie mieli długimi momentami sposobu na pokonanie polskiej defensywy. Jej wodzem był Szmal wybrany na finał najlepszym zawodnikiem w polskim zespole. Wśród gości na takie samo wyróżnienie zapracował godny następca Ivano Balicia niesamowity Domagoj Duvnjak. |
|
|
| Logowanie |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
|
| Shoutbox | Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
Brak postów.
|
|
|